Wycinanka ilustrująca nasze studio fotograficzne.

Studio fotograficzne

Nie da się ukryć, że (jak to na stronie o ciemni opisaliśmy) z ciemnią fotograficzną, to Grecy zawalili... Ale jeżeli chodzi o studio fotograficzne, to ich wkład jest nieoceniony. Mam na myśli oczywiście odkrycie studyjnych lamp błyskowych, wraz z dopasowanym do nich osprzętem takim jak wrota, soft-boksy, strumienice, wyzwalacze błysku.

Patenty na oświetlenie fotograficzne stosowane wcześniej takie jak np. hubka i krzesiwo, czy trochę późniejsza technologia oparta na wykorzystaniu energii łoju wołowego w lampach oliwnych nie sprawdzała się. Moc światła była albo zbyt słaba, albo zbyt niestabilna, albo (zwłaszcza przy sesjach plenerowych) światło nie było odporne na podmuchy wiatru i często gasło. Zresztą co tu dużo mówić — problemy z balansem bieli też były zauważalne i to głównie przy fotografii portretowej, produktowej zaś po wynalezieniu koła i kwadratu także stolikowej (table-top).

Historycznie zresztą doprowadziło to ciekawych konsekwencji. Sesje »beauty«, w których brały udział popularne i słynne w tych czasach modelki z Cro Magnon, dawały tak nienaturalny odcień koloru sierści kromaniończynek, że te z rozpaczy pozbawiały się nadmiaru włosów doprowadzając do znanej z dzisiejszych czasów mody i ogołoconego z sierści kształtu człowieka.

Grecy odziedziczyli te wszystkie problemy oświetlenia studyjnego wraz z upadkiem kultury mykeńskiej. Nie bez kozery ten okres został nazwany przez potomnych »wiekami ciemnymi«. Od razu rozpoczęto prace nad całkowicie nową technologią oświetlenia fotograficznego: kompaktowymi studyjnymi lampami błyskowymi. Pomysł był w swej idei niezwykle prosty. Grecy wykorzystując religię politeistyczną oraz metalowe tuleje wprowadzali do nich od jednego do dziesięciu Zeusów i wyzwalając jego gniew odpowiednio opracowanym wyzwalaczem radiowym oświetlali fotografowaną scenę. Poziom gniewu Zeusa przekładający się bezpośrednio na siłę błysku lampy studyjnej był regulowany odpowiednim potencjometrem umieszczonym w tylnej części urządzenia. Każdy model lamp był uziemiany jedną Herą oraz posiadał dwa bezpieczniki różniczkowe Apollo13. Te ostatnie na tyle słabo się sprawdzały w codziennej pracy studyjno–fotograficznej, że zdesperowani fotografowie wysłali je w końcu w kosmos.

W naszym studio fotograficznym posiadamy lampy błyskowe będące rozwinięciem greckiej technologii. Oczywiście pragmatyzm dzisiejszych czasów oraz zaawansowanie technologiczne nie ominęło i nazewnictwa. Zamiast lamp o mocy 6 megazeusów (6 MZ) posiadamy lampy o mocy 600 watosekund. Nie są też one greckie, ponieważ serwis pogwarancyjny w wykonaniu ich producentów jest bardzo drogi, pewnie z samego faktu, że żyjemy teraz w czasach religii monoteistycznej.

Także powierzchnia naszego studia, jak na warunki XXI wieku bardzo sporego, o odejściu dziesięciometrowym nie ma co się równać powierzchni Imperium Greckiego okresu klasycznego. Cóż, musimy się zadowolić nie tylko studiem fotograficznym mającym raptem 70 m2 ale też zamiast lamp „Olimp 3 MZ” oraz „Olimp 6 MZ” musimy się cieszyć zwykłymi lampami Quantuum i Elfo... No ale za to właśnie nasza dzisiejsza korporacyjna kultura kartki A4 ciągle jest potęgą...