W zasadzie chwil parę temu pisałem o typie dwoistym plenerów warsztatowych i już muszę stwierdzić, że chyba zbłądziłem. Wszak nie jest tajemnicą żadną, że nasz poprzedni plener w Maroku – szeroko pojętym – nie był ani w stu procentach wyjazdem do miejsca niepokojącego ani też do miejsca stricte wypoczynkowego. Po prostu był to wyjazd w miejsce pod każdym względem inne.
(Cmentarz żydowski w Marrakeszu)
Inność tego miejsca na tyle wbiła nam się w głowę, że od ponad trzech lat ciągle myślę o powrocie do państwa, gdzie bociany uważa się za ptaki święte. W końcu myśl ta (wszak trzy lata to szmat czasu) przeradza się w konkret. Zresztą czy w miejsca gdzie mewy porywają niemieckim turystom homary z talerzy, gdzie na targowiskach handlarze mówią sprawnie w języku ludów znad Wisły, gdzie pustynia cudów dokonuje żeby jej warsztatowicze nie znaleźli i wreszcie gdzie znaki drogowe mówią nam żebyśmy się nie martwili, że do Timbuktu mamy na wielbłądzie tylko dwa tygodnie drogi…
No powiedzcie, czy w te miejsca moglibyśmy się nie wybrać raz jeszcze? A potem „jeszcze raz jeszcze”?
(As – Sawira – jak się domyślacie okolice portu)
Przygotowujcie sakwojaże i do peregrynacji się gotujcie! Plener w Maroku zaczynamy już 17.11.2014 roku… Szczegóły oczywiście znajdziecie na warsztatowym forum…
(Plaża w As – Sawirze – wstęp tylko pięć dolarów. Oczywiście w sezonie i w dzień)


A czyje to zdjęcia bo jakieś takie niepodpisane?
Istnieje pewna obawa, że niejaki Rychły był je popełnił
Oooo i komentarz jakiś jest ….