Duużo osób zapytuje się, jak tam plener w Gruzji się miewa. No, może nie dużo, ale kilka. No okej, w zasadzie tylko jedna się o to pyta, bo nic nie piszemy ani na blogu, ani na niebieskim słupie ogloszeniowym.
Otóż ma się dobrze, zarówno on, jak i my. Natomiast nie piszemy za wiele, bo jak tu pisać, jezeli hasełko do wifi wygląda analogicznie do – zamieszczonej na zdjęciu – zapewne ważnej informacji na dworcu kolejowym w Tbilisi…