Informacje zostały rozesłane, wywiady udzielone, a plakaty rozlepione. Tym samym zrobiliśmy wszystko co było w naszej mocy, aby rozpowszechnić informację o kolejnym warsztatowym wernisażu. Mimo to, poprawiając zawieszenie prac i podjadając przygotowane przez nasze szacowne autorki dla gości przekąski, odczuwaliśmy delikatny dreszcz emocji zastanawiając się z jakim odzewem spotka się nasze zaproszenie. Dla potomnych dodam, że pogoda nie była zachęcająca. Po ładnym słonecznym dniu nadszedł chłodny i paskudnie mokry wieczór, co nie wróżyło zbyt dużej frekwencji.
(jak widać stres wyrażał się czasem ciut niekonwencjonalnie)
Na szczęście nasze obawy okazały się płonne – nasi goście nie zawieli i pojawili się tak licznie, że aż zaryzykuję sformułowanie „jak nigdy dotąd”. Dziękujemy wszystkim naszym przyjaciołom za tak niebagatelną frekwencję i za stworzenie tak wspaniałej atmosfery.
Śmiemy wyrazić nadzieję, że następnym razem również nas odwiedzicie. A wczorajszy wieczór niewątpliwie dołączy do (niekrótkiej już) listy niezwykle udanych wieczorów warsztatowych :)




















