Ich znoszenie codzienności zastanej powoli wyklucza nadzieję na nowość. Wysiadywanie dnia, w nadziei na ogrom różnorodności w drugiej osobie, spłaszcza ostatnie samodzielne myśli.
Gdyby pójść tym kołem… zauważylibyśmy ciągłe stwarzanie się dwojga w jednym: karmieniu się sobą przy wspólnym obiedzie, rozmowie, nawet każdej dziobniętej myśli, spojrzeniu, ruchu ku wspólnej chwili.
Co Ona da – On bierze. Nie służy to Im z osobna, ale dobru symboli, nieustającym przekonaniu i wierze, że chrupiący kurczak to danie dnia. Dzieło Jej – kury domowej – dla Niego, Pana Jajko, który w milczeniu zamyka łuk koła pulsującego schematem, rutyną i brakiem pomysłu na życie Zwykłych Ich.

Zwykli Oni, Weroniak Stencel

Zwykli Oni, Weroniak Stencel

Zwykli Oni, Weroniak Stencel
Komentarz
Nieloty…skrzydła podcięte mają powszedniością i rutyną odcienia szarego. Grzebią bezmyślnie w teraźniejszości szukając ziarnka nadziei.
Weroniaku!brawo za tekst a jeszcze większe za zdjęcia, i’m impressed!;)