Ocalac Zofia Rydet a fotografia wernakularna Jakub Dziewit Adam Pisarek - książka na stoliku
książki o fotografii

Ocalać. Zofia Rydet a fotografia wernakularna

Leave a comment

Ocalać. Zofia Rydet a fotografia wernakularna to tytuł książki wydanej właśnie nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego, której autorami są Jakub DziewitAdam Pisarek. Książkę polecamy szczególnie, bo po pierwsze jest pozycją bardzo wartościową, co wynika jasno z recenzji, i niewątpliwie potwierdzi się, kiedy będziesz ją czytać :) Po drugie polecamy ją również z tego powodu, że, jak być może wiesz, Jakub jest jedną z osób tworzących i prowadzących nasze warsztaty. Znając go już dwadzieścia lat ręczymy, że wykonał wraz z Adamem Pisarkiem solidną robotę.

O czym traktuje ta pozycja? Jest książką o fotografii w ruchu – powielanej, dystrybuowanej, oglądanej, przekazywanej z rąk do rąk i eksponowanej – oraz o związanej z fotografią pamięci indywidualnej i zbiorowej. Punktem wyjścia dla autorów były zdjęcia z archiwum Zofii Rydet zrobione na Podkarpaciu, ale interesowało ich przede wszystkim to, jak mają się one do miejscowych wzorców praktyk fotograficznych. Badania wskazały, że fotografia rodzinna pełni na badanym obszarze bardzo podobną funkcję do tej, o której mówiła artystka: ma ocalać od zapomnienia. Ocalanie to odnosi się jednak do różnych, dynamicznych procesów budowania wyobrażeń o świecie i przeszłości z wykorzystaniem medium fotograficznego. To właśnie owe procesy i wyobrażenia są przedmiotem niniejszej książki.

Pozwólcie, że tym, którzy nie znają Jakuba i Adama, przedstawimy obu autorów:

Jakub Dziewit – kulturoznawca o zacięciu antropologicznym, fotograf, animator kultury. Autor książki „Aparaty i obrazy. W stronę kulturowej historii fotografii” oraz photobooka „This is not Another Martin Parr Exhibition”. Wykładowca historii fotografii na warsztatach-fotograficznych.org. W pracy badawczej zajmuje się kulturową historią fotografii i antropologią wizualną.

Adam Pisarek – kulturoznawca, doktor nauk humanistycznych, adiunkt w Instytucie Nauk o Kulturze Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Autor książki „Gościnność polska. O kulturowych konkretyzacjach idei”. W pracy badawczej zajmuje się historią antropologicznych teorii kultury oraz współczesną kulturą polską.

Wewnątrz wpisu znajdziesz fragmenty książki – kliknij „czytaj dalej”. 

W wersji papierowej kupicie ją w Waszych ulubionych księgarniach – polecamy te lokalne, takie jak na przykład katowicka Biksa. Zaś ebooka nabyć możecie na stronie Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego (po wpisaniu kodu eksiazka uzyskasz rabat w wysokości 40% – stan na 23.03.2020).

Fragmenty książki:

Pierwszy raz na tym obszarze wyciągnęliśmy fotografie Rydet przy sklepie, znajdującym się tuż obok głównej drogi prowadzącej do centrum Błażowej. Szukając jakiegokolwiek punktu zaczepienia, zwróciliśmy się o pomoc do dwóch mężczyzn wychodzących z delikatesów. Poprosiliśmy ich o identyfikację miejsc i osób, informując kto i kiedy zrobił pokazywane fotografie. Bardzo szybko rozpoznali kuźnię i wskazali, gdzie się znajduje. Podsunęli nam także kolejny trop – jeden z domów miał stać do dzisiaj w Borku Starym. Od razu też zaznaczyli, że kuźnia należała do świetnego kowala i rozpoczęli opowieść o dawnych czasach. Dowiedzieliśmy się, że kuźni w tym rejonie było więcej, tak samo jak koni, więc i kowalstwo przeżywało swoją złotą erę. Dziś kowali już prawie nie ma. W pobliżu pozostał tylko jeden – wygrywający ogólnopolskie konkursy mistrz kuźniczy, który zajmuje się kowalstwem artystycznym. Kuźnia ze zdjęcia – kontynuowali mężczyźni, precyzyjnie określając, kto dzisiaj mieszka w domu obok – przestała działać piętnaście lat wcześniej. Kolejne zdjęcia budziły inne skojarzenia – np. z wiązaniem snopów w latach 70. XX w., z budynkami, których już nie ma.

Gdy kilka dni później po raz pierwszy rozmawialiśmy o tych fotografiach z osobą, która znała bliżej postacie ze zdjęć, usłyszeliśmy jeszcze więcej wspomnień. Wtedy też postanowiliśmy poprosić o opinię na temat Zapisu jako cyklu przygotowanego przez fotograficzkę-artystkę. Samoczynnie ten temat się nie pojawiał. Gdy już jednak go zainicjowaliśmy, dzieło było interpretowane z wielu perspektyw. Jednym z ważnych problemów był ten związany z wyrażeniem zgody na zostanie modelem. Kolejnym była kwestia medium – w tym zwłaszcza relacja czarnobiałych fotografii do kolorowych i cyfrowych zdjęć. Istotny wydawał się także problem krążenia wizerunków znanych sobie osób i miejsc pośród obcych ludzi. Sam cykl zyskiwał natomiast w oczach naszych rozmówców wartość z dwóch powodów. Pierwszym z nich było to, że okazywał się cenną pamiątką dla rodziny i społeczności. Zgodnie z drugim, uznawany był za ciekawe przedsięwzięcie o skali ogólnopolskiej, dzięki któremu można zobaczyć, jak było dawniej.

Zrozumieliśmy, że nasi rozmówcy, mimo tego, że wciąż prowadziliśmy rozmowę o zdjęciach Rydet, umieszczają je w dwóch odrębnych kontekstach. Pierwszy był związany z lokalnymi sposobami rozumienia i interpretowania fotografii oraz praktyk z nią związanych. Drugi się z nich wywodził, ale ze względu na rozległość Zapisu i jego różnorodność, pozostawiał wyłącznie możliwość operowania na wyższym poziomie abstrakcji, czasami związanej z dyskursem artystycznym, dokumentacyjnym lub etnograficznym (chociaż rozmówcy sami nie zawsze używali tych kategorii).

***

W przypadku fotografii wchodzących w skład Zapisu łatwo przyjąć – za Sekulą – że „Samo medium [jest] transparentne. Sądy przez nie przekazywane są więc bezstronne i tym samym prawdziwe”, gdyż sam sposób wykonania zdjęć ułatwia, a nawet wskazuje na taki ich odbiór. Mają one charakter po części reportażowy, wykonywane są w duchu realistycznym, wręcz odżegnującym się od piktorialności czy też stosowanych wcześniej często przez Rydet fotomontaży. Ujęcia wykonywane były obiektywem szerokokątnym, ale unikając obiektów na pierwszym planie, dzięki czemu nie wykazywały znaczących deformacji przestrzeni, a przede wszystkim – były mocno doświetlone lampą błyskową umieszczoną blisko osi zdjęcia, a więc także wzroku patrzącej przez obiektyw artystki oraz nas patrzących na zdjęcie. To doświetlenie łatwo potraktować jako swoiste „naświetlenie” świata, odkrycie jego wszelkich szczegółów, tego, co zdawało się ukryte, schowane w cieniu, niemożliwe do zarejestrowania ludzkim, „nieuzbrojonym” okiem. Nowicki stwierdza w tym duchu, że „Lampa błyskowa Zofii Rydet wydobywa z utajenia prawdziwą naturę świata”. Można podsumować, posługując się słowami Sekuli, że „ogólną funkcją dyskursu fotograficznego jest uczynienie siebie transparentnym. Jakkolwiek ów dyskurs jednak nie usiłowałby wyprzeć się swych uwarunkowań lub dążyć do ich zatarcia, nie może się im wymknąć”. Funkcja artystyczna Zapisu w ciekawy sposób więc łączy się z funkcją dokumentacyjną. Sfery te przenikają się, a zdjęcia Rydet okazują się być zarówno świadectwem znikającego świata, jak i wypowiedzią artystki na jego temat. Tak odczytywany Zapis jest wynikiem kreatywnego procesu, który pozwala wzmocnić wrażenie przeźroczystości medium. To daje możliwość nie tylko opowiedzenia historii o minionym czasie, ale także odtworzenia świata.

***

Tak więc niezależnie od wszystkich zalet artystycznych i dokumentacyjnych Zapisu, niezależnie także od jego niejednoznaczności i zawartego w nim potencjału interpretacyjnego, jest on także efektem i jednocześnie powidokiem pewnego wyobrażenia o świecie, które równocześnie umacnia. Rydet ocala więc od zapomnienia przede wszystkim pewien obraz wsi – jej konstrukt, który wywodzi się jeszcze z XIX wieku, a który jest przez nią odtwarzany za pomocą zestawień obrazów konkretnych budynków, ludzi, przedmiotów i powiązań między nimi. […]

Nie oznacza to oczywiście, że Zapis traci przy takim odczytaniu swoją wartość – Ewa Klekot zaznacza, że „na poziomie konceptualnym Rydet, zgodnie ze swym inteligenckim pochodzeniem, została ukształtowana przez ludoznawczą wizję wiejskiej rzeczywistości; równocześnie jednak jej zdjęcia można interpretować jako zerwanie z tą tradycją”. I jeśli nawet nie do końca zgadzamy się z Klekot w tej drugiej kwestii, to na pewno trzeba przyznać, że wartości artystycznej i dokumentacyjnej Zapisowi odebrać nie sposób, a po wpisaniu go w odpowiedni kontekst, może się on nam jawić jako materiał pomagający odczytać wzorce myślenia o ładzie społecznym i klasowym w XX-wiecznej Polsce oraz ogólniej – odpowiedzieć na pytanie o to, jak nasze wyobrażenia o nim są budowane.

Fragment recenzji wydawniczej:

„Przedstawiona do recenzji praca Jakuba Dziewita i Adama Pisarka stanowi bardzo interesujący wkład do naukowej refleksji nad dziedzictwem fotograficznym Zofii Rydet. Przedkładana książka w olbrzymim stopniu aktualizuje namysł nie tylko nad fotografią jako formą dokumentacji rzeczywistości, ale stawia odważne pytania o jej funkcję – zarówno w czasie bliskim Zofii Rydet, jak i współczesności. Autorzy wpisują swoją wypowiedź w retorykę pamięci, pracę zapomnienia i wspomnień, namysłu nad minionym światem, który został starannie udokumentowany w momencie swojego odchodzenia i równie starannie zarchiwizowany. Praca w oryginalny sposób nawiązuje tym samym do bardzo żywej dziś naukowej refleksji nad pamięcią, jej miejscami i kulturową funkcją.”

– dr hab. Agnieszka Kaczmarek

Książkę patronatem objęła ją między innymi nasza gazeta, czyli gazeta-fotograficzna.org.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

by

Adam urodził się jakiś czas temu w pierwszej połowie roku. Właściciel kota rasy Maine Coon, któremu wydaje się że jest człowiekiem i nakrycia głowy w postaci czarniutkiego cylindra. Sympatyk i jeden z kilku punktów oparcia anonsowanych tu warsztatów fotograficznych od samego początku ich istnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *