dogeniuszanie kompozycja

nowy cykl, czyli o kompozycji słów parę

Skomentuj

Dzisiejszym wpisem rozpoczynamy cykl esejów zatytułowany „O kompozycji słów parę, w odsłonach paru,  rozdziałach paru, zaś ustępach i paragrafach kilku„. Jak to zazwyczaj przyjęte zaczynamy od początku tekstem pt.:

Kompozycji problemy początkowe

Kompozycja… Tak patrząc całkiem ogólnie i – że tak powiem – statystycznie, analizując ilości zapisanych myśli, czy powypisywanych to tu to tam twierdzeń, to ta kompozycja jawi się nam jako całkiem prosta sprawa. Pospolite ruszenie homo interneticus (a może homo computatrum) photographus wypisuje niezliczone ilości artykułów na ten temat. Wydaje się więc, że problem kompozycji jest rozpoznany, zbadany, określony, nazwany, przeanalizowany. Reguły poznane, zaś obiekt wiedzy odarty z tajemnicy, w pozytywnym – jeżeli to możliwe – znaczeniu tegoż odzierania.

Kompozycja… W zasadzie nic już dodać i nic ująć. Temat oczywisty. Każdy kurs, warsztaty, lekcja snobująca się – lub w rzeczywistości będąca – rzetelną, temat kompozycji musi poruszyć. Wyłożyć. Zapoznać, niczym z krótkoterminową panienką na raucie w remizie. Każda popularna strona internetowa która ma ambicje mówić o fotografii lub innych dziedzinach sztuk pięknych ma w swych niezgłębionych zerojedynkowych trzewiach dział mówiący właśnie o kompozycji. Po co więc temat – niejako jeszcze raz – poruszać? Otóż powodów jest co najmniej parę, ale jeden wydaje mi się szczególnie istotny i zarazem banalny: prace spełniające święte i wyłożone, nazwane i określone, przeanalizowane i zbadane reguły kompozycyjne są żenująco słabe i istnieje pewne prawdopodobieństwo, że być może są słabe właśnie z powodu reguły która miała je uczynić wielkimi. Z powodu zgodnej z zasadami kompozycji – kompozycji.

Z powodów tak banalnych, że aż głupio pisać – czyli z powodów warsztatowych – kompozycja obrazu jest od lat tematem i naszych fotograficznych zajęć. Nooo, nie możemy być gorsi od innych. Wszak ambicje (plus kompleksy) to ten wspaniały bigos charakteru każdego Wspaniałego Polaka, Chrystusa Narodów, Samosierry, ryb w Elsterze, Gustawa-Konrada, gibraltarskich problemów awiacyjnych i takich tam innych. Zaś mówiąc bardziej serio oraz krótko – bez znajomości zagadnień związanych z kompozycją – żaden właściciel aparatu Fotografii nie wykona. Nawet niech mu się to nie marzy. Tak więc pomni bohaterów naszych, razem z uczestnikami warsztatów atakujemy od lat kompozycję frontalnie z flanki oraz okrążeniem wprost i już na samym początku ataków tych pojawiał się zawsze ten sam problem… Od czego zacząć?

Wassily Kandinsky, Pierwsza akwarela abstrakcyjna, 1910

Propozycja żeby – jeżeli to możliwe – zaczać po bożemu, od początku, definiując po prostu przedmiot naszych dociekań tylko zwiększyła irytację. Wszyscy obecni na zajęciach fotograficznych jakoś termin “kompozycja” rozumieli, ale definicji kompozycji nie był wstanie podać nikt… W sumie nic dziwnego, taki jest los wszystkich terminów popularnych – używanych, nadużywanych. Ogarnia ich treść pewnego rodzaju kawiarniana samooczywistość, próbując zaś przyglądnąć się im z bliska, tracimy ostrość i pewność tejże treści, która nieuchronnie rozmywa się i rozpływa…

cdn…

dogeniuszanie warsztaty-fotograficzne.org

Roland Barthes i nasze z nim spotkania

Skomentuj

Barthes. To już kolejne spotkanie warsztatowe z tym… no właśnie – pisarzem? Krytykiem? Jeszcze dwa lata temu myślałem o jego książce „Światło Obrazu” jako temacie na nasze warsztatowe zajęcia które nazwane zostały „dogeniuszającymi”. Ot ta – a’propos dogeniuszania – ukradliśmy to sformułowanie Gombrowiczowi którym to tak właśnie określił bodajże Kaden-Bandrowskiego: „Niezły pisarz, tylko trochę niedogeniuszony”. No i przyjęło się. Przynajmniej u nas, na warsztatach fotograficznych.

Te zajęcia dogeniuszające to są trochę takie bardziej poważne zajęcia. Fotograficznie też bardziej poważne. Ich tematem nie jest „jak zrobić zdjęcie”, tylko „po co je zrobić”. Ta przemiana postawy fotograficznej (acz oczywiście nie tylko) z postawy technicznej na postawę krytyczną bywa dla wielu nie do pomyślenia i nie do wykonania. A szkoda – może byłoby wtedy mniej zdjęć, ale za to te, które by powstały byłyby godne uwagi.

A więc Barthes. Barthes miał być niby tylko dla tych „wybranych”, tylko tych dogeniuszanych, ale wyszło inaczej. W sumie to bowiem prosta sprawa – tę książkę powinien poznać każdy, kto ma czelność mienić się mianem humanisty. Cóż, początkiem spotkania z Barthsem na tych naszych warsztatach fotograficznych – punktem wyjścia – będą dwa cytaty. Jakby zupełnie różne. J. Baudrillarda „Żyjemy w świecie symulacji, w którym najwyższą funkcją znaku jest wymazanie rzeczywistości i jednocześnie ukrycie jej zniknięcia. Rzeczywistość nie istnieje, zastąpiona przez obraz”

Jean Baudrillard - portret

Jean Baudrillard

z Barthsowskim „Fotografia jest dowodem istnienia świata”

Roland Barthes - portret

Roland Barthes

Sprzeczność?

warsztaty-fotograficzne.org wystawy fotograficzne

Wystawa „Życie? Teatr?” w siedzibie Dziennika Zachodniego

Skomentuj

Agnieszka Fajferek - A potem dokąd? - reprodukcja pracy

Autorzy oraz warsztaty-fotograficzne.org mają zaszczyt zaprosić Państwa na wystawę fotografii pt. „Życie? Teatr?”, którą będzie można zobaczyć w siedzibie Dziennika Zachodniego w Sosnowcu, przy ulicy Baczyńskiego 25 A, od 18 czerwca do 16 lipca 2012r.

Na wystawie będą prezentowane prace pochodzące z cykli:

  • „A potem dokąd? – rzec nie mogę” autorstwa (mgr ;)) Agnieszki Fajferek,
  • „Eteryczność” autorstwa Weroniki Tuszyńskiej oraz
  • „Aktor czy Bohater” autorstwa Aleksandra Kowala.

 

Przypomnijmy słowa autorów związane z prezentowanymi cyklami:

 

A potem dokąd?- rzec nie mogę! – Agnieszka Fajferek

A może życie to droga? Z niebezpiecznymi zakrętami, albo całkiem prosta, pełna drogowskazów? Długa, krótka, ze wzniesieniami, kamieniami, albo taka, która prowadzi donikąd?

Przemierzając ją, każdy z nas powinien odbyć najważniejszą i prawdziwą wędrówkę, w głąb siebie. Odkrywając nieznane lądy, zanurzając się w bezmiarze, poznając najpiękniejsze, ale i najmroczniejsze zakamarki, odnajdując prawdę i ukryte wartości, aż osiągnie kres i będzie mógł odpocząć w cieniu, dając wytchnienie obolałym stopom. Ale czy na pewno istnieje kres tej podróży? Bo przecież dusza ludzka jest nieskończona…

 

Eteryczność – Weronika Tuszyńska

Uchwycenie subtelności, ulot ności, a jednocześnie odkrywanie natury postaci, która zmienia się z każdą chwilą. Pełna powabu, wdzięku, ale również tajemnicza, jakby zatraciwszy się w marzeniach o tym, kim mogłaby być, zostało z niej tylko wrażenie. Bawi się swo ją nieuchwytnością, gra subtelnością, wabi.

Może chce pozostać nie od gad nio na, delikatna, może czeka na kogoś na tyle wrażliwego, aby potrafł wydobyć jej istotę spod coraz to nowych ról. Mo że nie ma już wyboru między powrotem do swojej natury, może nie potraf do niej wrócić, może wcale nie chce, może nig dy jej nie miała.

 

Aktor czy Bohater – Aleksander Kowal

Co się dzieje, gdy gasną światła? Nasz świat ginie w mroku by za chwilę narodzić się z powrotem. Ale czy to jest jeszcze ta sama rzeczywistość? Niby deski teatru są te same lecz zachodzi przecież sub­tel na lecz wyczuwalna zmiana. Gdy z mroku wyłania się postać, na kogo patrzymy? Czy mamy do czynienia z bohaterem czy mimo wszystko z aktorem? Może aktor, wkraczając w nową rzeczywistość, tak że ulega przemianie? Czy ego bohatera wypiera ego aktora?

A może, jak mówi Tadeusz Kantor, aktor to “artysta jarmarczny, bez wstydny ekshibicjonista symulujący swoje łzy i swój śmiech”. Może ta magiczna rzeczywistość nie istnieje? Na czym więc polega magia teatru jak nie właśnie na stwarzaniu?

 

plener fotograficzny warsztaty-fotograficzne.org

Plener w Norymberdze rozpoczęty

Skomentuj

Zeppelinfeld | Norymberga

Jak łatwo się domyślić wyruszyliśmy. Trzy samochody wiozące zestawy osób wyłonione w tajnym losowaniu o nie do końca przejrzystych regułach oddaliły się w kierunku naszej zachodniej granicy. Pobrzękując zawartością bagażników stanowiącą konglomerat przeróżnego sprzętu fotograficznego, garderoby, dzięki której nie będziemy na niemieckiej ziemi wyglądali na ubogich krewnych, oraz prowiantu pierwszej potrzeby (czyli wszelkiej maści słodkości) dowiozły nas do Norymbergii.

Aby nie poddawać w wątpliwość naszej orientacji w terenie (a może gps’a, który naszymi ruchami kierował?) delikatnym łukiem ominę opowieść o tym, jak nasz samochód z różnych stron dwa razy do tego samego korka trafił. Nie będę również zanudzał Was informacjami o tym ileż to razy zatrzymywaliśmy się celem popasu, albo jak przebiegał proces meldowania w hotelu.

Dodam jedynie, że kilka godzin podróży przekładające się na kilkaset przejechanych kilometrów nie uchroniło nas przed posępnym wpływem naszego rodzimego języka. Kiedy tylko po opanowaniu pokoi hotelowych opuściliśmy ich przyjazne podwoje, nasze uszy zostały zaatakowane najgrubszymi znanymi polskim językoznawcom przekleństwami. Nie, nie były wymierzone w nas, raczej w cały otaczający świat i nie pozostawiały złudzeń co do tego, że jest dla niego jakaś nadzieja.

Tak to po prostu po skończonej pracy relaksowała się ożywioną dyskusją kilkuosobowa ekipa remontowa… Cóż, jak widać w odróżnieniu od nas nie wszyscy przyjechali do Norymbergii z przyjemnością. W każdym razie dotarliśmy do mety i plener uważamy za otwarty :)

plener fotograficzny warsztaty-fotograficzne.org

Plener norymberski

comment 1

Jako że czerwiec zbliża się do nas krokami ogromnymi, mamy przyjemność zaprosić wszystkich zainteresowanych wyjazdami fotograficznymi na planowany przez nas plener w Norymberdze. Wyjazd planujemy na środę, 6 czerwca, a powrót na niedzielę 10 czerwca. Na miejscu, starym warsztatowym zwyczajem, mamy zamiar penetrować zakamarki Norymbergi, co zapewne przełoży się na kilka fajnych klatek :)